Uwaga nowe !!!!!! materiały edukacyjne w części kodowanej serwisu w dziale Biblioteka Lekarza - miedzy innymi dotyczące leczenie grypy, pacjentów po udarze, hipercholesterolemii, nadciśnienia tętniczego, choroby wrzodowej, przewlekłej niewydolności krążenia mózgowego i otępienia ........... Uwaga nowe !!!!! materiały edukacyjne w części kodowanej serwisu w dziale Biblioteka Lekarza - miedzy innymi dotyczące leczenie grypy, pacjentów po udarze, hipercholesterolemii, nadciśnienia tętniczego, choroby wrzodowej, przewlekłej niewydolności krążenia mózgowego i otępienia .......... Uwaga nowe !!!!! materiały edukacyjne w części kodowanej serwisu w dziale Biblioteka Lekarza - miedzy innymi dotyczące leczenie grypy, pacjentów po udarze, hipercholesterolemii, nadciśnienia tętniczego, choroby wrzodowej, przewlekłej niewydolności krążenia mózgowego i otępienia
Lekarz dla żywych czy zmarłych?
Biuro Federacji PZ, 2018-09-20 16:58:02

Przy ogromnym braku lekarzy, szczególnie zaś w małych miastach i wsiach Polski gminnej, kwestia powołania instytucji koronera jest koniecznością.

Jak zwykle po weekendzie w poczekalni od rana tłum pacjentów. Było ich nawet więcej,
bowiem zaczął się sezon grypowy. Jedni z katarem, drudzy z gorączką, inni z poważniejszymi dolegliwościami. Lekarz dwoił się i troił, by zdążyć wszystkich przyjąć, zbadać, zdiagnozować, wypisać receptę, zwolnienie.

Tego poniedziałku, na „dzień dobry”, przed przychodnią czekała na lekarkę nieznana jej osoba. Był to członek rodziny, zmarłej poprzedniego dnia kobiety, która jak się okazało, nie była pacjentką z listy aktywnej pacjentów przychodni, w której lekarka pracuje. Po stwierdzeniu tego faktu lekarka informuje, zgodnie z obowiązującymi przepisami, że nie do niej należy stwierdzenie zgonu w tej sytuacji. Potem, zgodnie z kompetencjami udaje się do gabinetu, by przyjmować pacjentów, rozpisanych na konkretne godziny. Do gabinetu wdarła się zdenerwowana, jak się okazało, córka zmarłej z żądaniem, by lekarka przerwała pracę i natychmiast udała się pod wskazany adres stwierdzić zgon. Głucha na dalsze wyjaśnienia kobieta, wychodząc groziła zawiadomieniem telewizji.

Lekarka, zdenerwowana, wróciła do przyjmowania swoich pacjentów. Po kilkunastu minutach do przychodni wszedł policjant. Pacjenci znowu musieli poczekać. Posterunkowy tłumaczy, że… zmarł człowiek i trzeba stwierdzić zgon, a on nie ma procedury, wiec jego zdaniem, logicznym jest udać się do miejscowego lekarza. Lekarz ponownie wyjaśnia, że nie może pomóc, gdyż to nie był pacjent przychodni, a do tego zgodnie z harmonogramem przyjęć, ustalonym z NFZ-em, winien teraz przyjmować swoich, pacjentów i nie może opuścić przychodni. Policjant, pośród pomrukiwań niezadowolonych osób wyczekujących na poradę wychodzi.

Niedługo potem do lekarki, w tej samej sprawie dzwoni urzędniczka NFZ, Rzecznik Praw Pacjentów, jak się okazało, po interwencji posterunkowego. Przekonuje, że ktoś musi stwierdzić zgon i wystawić kartę zgonu. Przekonuje, choć nie ma prawnej podstawy, by w ogóle dzwonić w tej sprawie, bowiem sam NFZ nie kontraktuje przecież stwierdzania zgonów. Oczywiście dla urzędniczki, sprawa prosta, tym „kimś” jest lekarz jedynej przychodni POZ w gminie. I tak, stając się „rzecznikiem praw zmarłego”, nie przyjmuje do wiadomości, że lekarka nie widziała nigdy zmarłej na oczy, nie leczyła. Urzędniczka wykazała się tu znajomością ustawy z roku 1959, „…lekarz powinien stwierdzać zgon wszystkich, których lekarz jest oddalony więcej niż 4 km.” Tylko dlaczego Pani Rzecznik nie zna przepisów dzisiaj obowiązujących i narzuconych w dużej mierze przez NFZ? Poza tym w przychodni jest pełno pacjentów potrzebujących pomocy.

Medyk nie zgadza się z taką interpretacją przepisów i ponownie odmawia, spełnienia nakazu urzędniczki. Lekarka poinformowała, że deklaracje wyboru lekarza złożyło w jej przychodni około 3 tysiące osób, spośród ponad 7 tysięcy mieszkańców gminy, że stwierdzenia urzędniczki są absurdalne. Ale to sprawy nie zakończyło. Na telefon komórkowy dzwonili już dziennikarze lokalnych mediów. Lekarka przekazuje swój adres e-meil i… wraca do przyjmowania, poważnie już poirytowanych rozwojem sytuacji pacjentów.

To nie jest sytuacja hipotetyczna, spotkała mnie niedawno osobiście, i to nie pierwszy raz. Ogromne zamieszanie, nerwy, nękanie lekarzy przez zdezorientowane osoby, funkcjonariuszy, dziennikarzy i w efekcie niepokój rodziny. To efekty braku rozwiązań i regulacji w kwestii stwierdzania zgonów. O ile można zrozumieć naciski ze strony rodziny, która nie wie gdzie się udać i jest zagubiona, o tyle działania policji, szczególnie zaś NFZ są po prostu kuriozalne. Stwierdzanie zgonu nie jest czynnością, którą lekarze POZ mają wpisaną w umowę z NFZ. Fundusz jej nie finansuje, więc jego urzędnicy nie mają prawa żądać jej wykonania. Policja powinna znać przepisy, które w żaden sposób nie obligują lekarza POZ do stwierdzania każdego zgonu w okolicy. Brak regulacji prawnych, jak również otwartego podejścia przez odpowiedzialne za to działanie starostwa powiatowe, doprowadzić mogą do sytuacji, w której będę miała zostawić potrzebujących pomocy pacjentów i jechać w teren do każdego zmarłego. Gdyby w moim rejonie zmarło jednego dnia kilka osób, musiałabym zamknąć tego dnia przychodnię?

Co wtedy powiedzieliby urzędnicy, policjanci potrzebujący porady zdrowotnej i inni, moi pacjenci? Tymczasem istnieją obawy, że absurd może stać się rzeczywistością. Według informacji jakie pojawiają się w mediach, Ministerstwo Zdrowia chce dodać stwierdzanie zgonu do koszyka świadczeń gwarantowanych, a to będzie oznaczać, że ta procedura znajdzie się w umowie lekarzy POZ z NFZ. Członkowie Porozumienia Zielonogórskiego mają nadzieję, że takie rozwiązanie ostatecznie nie znajdzie się w przygotowywanej nowelizacji ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych, która w styczniu przyszłego roku ma trafić do konsultacji. Bowiem będzie to oznaczać, że osiągniemy granice absurdu!

Dwukrotnie, w roku 2012 i roku 2015, przesyłałam jako prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie pisma do starostów województwa Warmińsko-Mazurskiego, również do starosty powiatu Bartoszyckiego, w sprawie zatrudnienia przez nich koronerów. Powoływałam się na interpretację ministerialną, że taka możliwość prawna istnieje. Starosta bartoszycki zlekceważył pisma, nie udzielił żadnej odpowiedzi… koronera, jak widać nie zatrudnił. Wielokrotnie, na prośbę miejscowych policjantów, stwierdzałam zgony w miejscach publicznych, choć nie miałam takiego obowiązku. Warto zaznaczyć, że Powiatowe Komendy Policji nie bez kozery są powiatowe. Więc teraz odsyłać należy w takich sytuacjach policjantów do starostów. Wielu lekarzy stwierdza zgony „grzecznościowo” w imię dobrych relacji z lokalną społecznością. Zaistniała sytuacja pokazuje jednak, że tylko rozwiązanie systemowe, podjęte w zgodzie z realiami bardzo małej liczby lekarzy w kraju, ostatecznie rozwiążą problem. Co ma zrobić rodzina zmarłego, który za życia nie wybrał lekarza, albo zmarł poza miejscem zamieszkania? Znam powiaty, gdzie podpisane zostały umowy na usługi koronerów, chociażby Powiat Żagański w województwie Lubuskim.

Lek. med. Anna Osowska prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Lekarzy Pracodawców "Porozumienie Zielonogórskie"

Opinia eksperta:
Niezmiennie od lat stoimy na stanowisku, że najlepszym rozwiązaniem jest instytucja koronera, który działałby z urzędu przy starostwach i miastach na prawach powiatu – przypomina Mariusz Małecki, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego. – Z koniecznością nowelizacji przestarzałych przepisów zgadzają się kolejni ministrowie zdrowia i każdy z nich zapowiada zmiany. Kończy się do tej pory na zapowiedziach, a problem, dotkliwy szczególnie dla rodzin osób zmarłych, pozostaje nierozwiązany. Czy obecny Minister Zdrowia poradzi sobie z nim? Do tej pory nic na to nie wskazuje!
Lek. med. Mariusz Małecki, prezes Podkarpackiego Związku Porozumienie Zielonogórskie






ZWIĄZKI      LINKI      PARTNERZY      REKLAMA      KONTAKT