Ważne - odpady medyczne informacja dostępna w części kodowanej serwisu FPZ w dziale prawo ....... Grypa szczepionka już w sprzedaży druk zamówienia dostępny w części kodowanej serwisu FPZ ...... Najniższe wynagrodzenie zasadnicze pracowników wykonujących zawody medyczne informacja dostępna w części kodowanej serwisu FPZ w dziale prawo ....... Wytyczne dyslipidemii dostępne w części kodowanej serwisu FPZ
Pierwszy urlop od siedmiu lat
Biuro Federacji PZ, 2017-08-04 08:34:40

Mateusz mieszkał niedaleko mojej przychodni. Od dziecka wiedział, co będzie robił jako dorosły człowiek. Już jako dziesięciolatek przychodził, żeby chociaż chwilę posiedzieć u mnie w gabinecie i wziąć do ręki stetoskop. Pielęgniarki patrzyły z przymrużeniem oka na jednego z niewielu chłopców, który nie chciał zostać strażakiem. Fakt, że Mateusz zdawał na wydział lekarski nie był dla nikogo zaskoczeniem. Po drugim roku przyszedł do mnie na praktykę wakacyjną. Na moje pytanie, czego chciałby się nauczyć odpowiedział krótko: „Medycyny”. Na tej praktyce zrozumiał, że medycyna to nie tylko problemy diagnostyczno-terapeutyczne, w POZ to również obowiązki administracyjne, biurokratyczna sprawozdawczość i praca bez urlopu. Od siedmiu lat nie byłam na urlopie, bo niedobór lekarzy jest wszędzie, ale w małej praktyce na wschodniej rubieży zastępstwo jest niemożliwe. Zdarzało się, że pracowałam z 40 stopniową gorączką. O takim luksusie jak urlop chyba nawet przestałam już marzyć.
Z wielką przyjemnością oglądałam jak Mateusz chłonie, słucha i patrzy. Pasjonat. Nie wszyscy są tacy. Zanim usiadł przy aparacie usg i wziął do ręki sondę, przygotował się teoretycznie, żeby wiedzieć, co widzi. Ciekaw wszystkiego chciał w ciągu tych wakacji „połknąć” jak największy kawałek wiedzy, której z książki nie da się wyczytać. Trzeba samemu zobaczyć i usłyszeć.
Będą z niego ludzie - pomyślałam.
- Kiedy praktyka dobiegała końca – zapytałam. - Czy wiesz już , co będziesz robił?
- Nie - odpowiedział bardzo poważnie. - Ale wiem na pewno, czego nie będę robił. Medycyny rodzinnej.
- Dlaczego? - chciałam wiedzieć dokładnie.
- Bo dla mnie od maluszka do staruszka to za duży rozrzut. Ale jak skończę studia, przyjadę, żeby za panią popracować i puszczę panią na urlop.
Mimo, że potraktowałam tę deklarację jak dziecięcą obietnicę w rodzaju „ jak będę duży to się z tobą ożenię, mamo”, było to niezwykle wzruszające.

Mateusz skończył studia i zamieszkał w pięknym mieście ponad 700 km od rodzinnego domu. Jest już po stażu, czasami się odzywa. Zagląda również do mnie, kiedy odwiedza rodziców. Niedawno zadzwonił:
- Mam tydzień urlopu. Ostatni tydzień lipca. Mogę pójść za panią do pracy. Wreszcie może pani wyjechać na urlop - zaproponował.
Przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć. Wreszcie wykrztusiłam:
- Bardzo ci dziękuję, ale może sam chcesz odpocząć? Mama mówiła, że dużo pracujesz.
- Dam radę. Przecież obiecałem.
Mały Mateusz ma dziś własny stetoskop. Spełnił obietnicę. Ja pakuję walizki. Cały tydzień spokoju. Już zapomniałam jak to jest. Postanowiłam ten darowany urlop wykorzystać do cna. Następny może się szybko nie przytrafić.

lek. med. Małgorzata Stokowska-Wojda










ZWIĄZKI      LINKI      REKLAMA      KONTAKT